Złotobrody emir






Zastali już tam kółko domowe w komplecie.
Znowu się rozpoczęła banalna rozmowa salonowa.
Mówiono o pogodzie, o podróży, o miastach zagranicznych, wychwalano zwyczaje, obyczaje, cywilizację po kolei — francuską, angielską lub niemiecką, o panujących i ich dworach, o
kuchni, o zwykłych nudach na wsi, wreszcie o przepędzaniu czasu.
Pogoda dopisywała najpiękniejsza.
Zapach kwiatów napełniał powietrze jakąś mieszaniną woni, pełnej łagodnej przyjemności, upąjającem tchnieniem swojem.
Wzrok biegł albo na ogród, gdzie co chwila zatrzymywał się na jakim klombie kwiatów, lub kępie drzew, malowniczo zgrupowanych, lub ślizgał się po wielkiej, czystej, spokojnej
tafli wody, mrugającej odblaskami promieni słonecznych Cichy wietrzyk od wody się zrywał i ledwie zaczepiwszy o kruche gałązki płaczących wierzb, spieszył orzeźwić czoła i
twarze zgromadzonego na balkonie towarzystwa.
Wszystkie salonowe tematy już były wyczerpane.
Znużone spojrzenie gospodyni domu padło mimowoli na_ _rzekę i na kołyszące się _z _lekkim pluskiem wody łodzie, stojące na łańcuchach w przystani.
— Możebyśmy się przejechali łodzią — rzekła pani marszałkowa.
— Ach, doskonale, doskonale mamo!
— odezwała się Marynia rada, że będzie mogła wyjść nareszcie z jednostajności i parę słów z Tomaszem zamienić.
Ale pan marszałek nie był amatorem przejażdżki po rzece.
— Moja duszko ten... tego... może się wiatr zerwać...
— Ależ ojcze, prześliczna pogoda...
— Już lepiej linijką do pasieki... — wtrącił.
— Wybornie...
— odezwał się Emir — ale ja właśnie chciałem panią marszałkowę wolantem zawieść.
Wolant był tylko na dwie osoby.
— W linijce dla wszystkich będzie miejsce...
— zauważyła marszałkowa.
— Ależ pani marszałkowa dobrodziejka nie odmówi mi swego towarzystwa!
Marszałkowa znienacka zaatakowaną została.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>