Złotobrody emir






Wpatrywał się w twarz młodzieńca, jakby sobie rysy jej przypomnieć się starał; potem krzesełko mu wskazał.
— Siadaj...
No, powiedz, kochanie, — czyż spodziewałem się, że przed śmiercią jeszcze ciebie zobaczę!... Bóg łaskaw...
Padura usiadł.
— Nie wygodnie ci, prawda?...
— Ach, ojcze dobrodzieju, czy to mnie o wygodzie myśleć!
— Słusznie... mamy o czem więcej myśleć, niż o miękiem siedzeniu...
I ci, co siadają na
jedwabiach, i ci, co na drzewie, jednakowo skończą... Według czynów będą nas sądzić, a nie według sukni.
Kiedy już taka dola ludzka, że umrzeć trzeba -- niechże po nas dobre uczynki pozostaną.
— Wiekowi należy się wygoda... — wtrącił Padura.
— Nic się nie należy...
Chrystus wolał dzielić się z ubogimi, niż sobie dogadzać.
Na chwilkę rozmowa się przerwała.
— Zkądże ty teraz podążasz?
— Z Kijowa.
— Od kogóż to?
— dopytywał się ojciec Łukasz.
— Od braci... i od ludzi — rzekł wymijająco
— Do Krzemieńca już nie wrócisz?
— Chyba z potrzeby... Jestem w ciągłej podróży.
— Niech ci Bóg błogosławi w życiu i w robocie... Wiem, wiem...
— Przyjechałem na odpoczynek... więc i ojca dobrodzieja odwidzić umyśliłem.
— Bóg ci zapłać, kochanie, Bóg zapłać!... Dobrze zrobiłeś — przyjechałeś w sam czas.
U nas teraz życie w okolicy kipi; wprawdzie w tym warze, jak na teraz, nic dobrego, nie gotuje się, bo to szlachecka gorączka i harmideru wiele, a korzyści Bóg ma...
Ale zapoznasz się trochę z ludźmi.
Po chwilce dodał:
— Gdybyś był przed paru dniami wcześniej przyjechał, zastałbyś Sewerka...
— Kogo?
— Zapomniałeś?...
Goszczyńskiego... A przecież to razem z nim służyliście do mszy.
— Ach prawda! Mówił mi brat, że w Humaniu szkoły skończył...
— Skończył...
Byli tam i inni — porozjeżdżali się już, szkoda — ciągnął z pewnym żalem ojciec Łukasz — byłbyś i Bohdana Zaleskiego poznał...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>