Złotobrody emir





Do olbrzymiego parterowego frontu, gdzie się mieściła sala jadalna, bawikalne pokoje i salony, połączone z ogrodem ogromnemi werendami, pełnemi pachnących kwiatów, później
widocznie dorobione zostały dwa skrzydła dwupiętrowe, w których liczono najmniej po
trzydzieści pokoi w każdem.
W jednem z nich w prawem, mieszkali państwo marszałkowstwo na piętrze; w parterze rozlokowała się garderoba, w suterenach piwnice. Lewa przeznaczona była wyłącznie dla gości.
Każdy, kto do państwa Popowskich przyjechał, mógł, nie przedstawiając się gospodarzowi, kazać sobie dać pokój na gościnnej strome, konie odesłać ze służbą do stajni—a
mógł być pewnym, że jemu i służbie nie zabraknie wykwintnego pożywienia i koniom owsa i w gościnnym domu pana marszałka będzie mógł zamieszkiwać tak długo, jak zechce.
Ceniono też powszechnie tę cnotę gospodarza i już trzecią kadencję obierano go marszałkiem.
Na prawo od skrzydła gościnego widać było murowane gmachy pod blachą — to stajnia i apartamenta dla furmanów i służby.
Pałac Zarwaniecki frontem zwrócony był do wsi, miał ogromny dziedziniec z okrągłym gazonem pośrodku, nakształt niby maneżu.
W środku gazonu biła fontanna, drobnym deszczem pryskając na trawę i odświeżając przyjemnie powietrze, a z obu stron od wjazdu począwszy, wznosiły się gęste szpalery rozmaitych
drzew i krzaków, ułożonych kondygnacjami, od najcieńszych począwszy, tak że tworzyły niejako dwie wielkie zielone ściany, które oddzielały dziedziniec wjazdowy i zasłaniały go z
jednej strony od stajen i zabudowań folwarcznych, z drugiej — od gospodarstwa domowego klucznicy.
Za pałacem rozciągał się przeszło sto pięćdziesięcio - morgowy ogród, prowadzony przez Francuza z całym południowym przepychem i gustem. Wszystko tu było, wszystko dojrzewało.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>