Złotobrody emir






Emir się podniósł, westchnął głęboko, uścisnął w milczeniu serdecznym uściskiem rękę Tomasza i kilka razy w zamyśleniu przeszedł się po sali.
— Twój teorban ma zaklęte struny .. —
odezwał się.
— Przekonam się, gdy budzić przyjdzie.
— Już przekonałeś się...
Znowu wyciągnął rękę do Padury, uścisnął ją i rzekł spokojnie :
— Dosyć życia bez celu! Ty mi cel wskazałeś... pójdę za tobą ! Ty i ojciec zbudziliście mnie do czynu.
— Tem lepiej ! Czas nie czeka — jutro, jeżeli zechcesz, pogadamy o wykonaniu planu, a dziś — dobranoc ci, poźno już.
— Dobranoc ci !
Emir sam został w wielkiej sali, oświetlonej tylko światłem księżyca. Długo tak chodził.
Świt różowieć począł na niebie, kiedy upadł zmęczony na fotelu i naprzeciwko portretu ojca zasnął.
Nikt go budzić nie śmiał.
Spał zaledwie dwie godziny tylko.
Jak tylko pierwszy snop promieni słonecznych wpadł do pokoju, zerwał się na równe nogi, poszedł do kąpieli i po śniadaniu w towarzystwie Kilkunastu kozaków w step ruszył.
Dzień cały przehasał i przemarzył.
Dopiero nazajutrz zobaczył się _z _Padurą.
Był pogodny, wesoły, rozmowny, jak gdyby serca jego nigdy żaden ból tajemniczy nie szarpał.
Z przyjacielem przywitał się wesoło.
— No, jenerale — rzekł żartobliwie — jestem na twoje rozkazy.
— Co to znaczy ?
— Zrobię, co każesz.
— Nic nie każę.
— A plan twój ?
— Plan nasz. Pierwszą połowę ja wykonani : pójdę budzić Ukrainę do wolności; drugą połowę ty wykonasz — zbudzonych poprowadzisz do boju.
Nic się w tym planie nie zmieniło. Pierwej ja muszę zacząć.
— Jakże zaczynasz ?
— O tem właśnie chciałem ci powiedzieć.
— Słucham.
— Rozstanę się z tobą...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>