Złotobrody emir





Ze światłem wpływała do sali bibljotecznej cisza wielka i poważna, obejmująca cały obszar spiącego miasteczka i stepów i tylko przerywały ją od czasu do czasu echa
szczekających psów, zwołujących się przepiórek, lub ostry dźwięk sopiłki, płynący po rosie.
Siedzieli obaj w milczeniu, rozmarzeni wielkiem zadaniem — rozkucia z kajdan moskiewskich słowiańskich ludów — i tą myślą, że w spełnieniu jego obaj udział wezmą — jaki ?
jak? Emir jeszcze nie wiedział — a Padura ?
Kto wie. Na czole jego wisiało zamyślenie, które niewiadomo co kryło.
Śród ciszy nocnej i księżycowych blasków, oświecających poważną i ponurą nieco salę bibljoteczną, powstał z siedzenia Padura pierwszy, leżący na fotelu w kącie teorban
ujął, usiadł z nim w ręku, cały w blasku srebrnym księżyca i pobrzękiwał.
Czy szukał nuty, czy myśli zbierał, dość, że coś sobie brzękał, a zamyślony Emir nie przerywał mu.
Może snuł dalszy wątek myśli, z któremi nie rozstawał się nigdy, może mu się coś nowego kształtowało.
Brząkanie Padury nabierało coraz wyraźniejsżego akcentu, coraz wybitniejszego charakteru skończonego muzycznego frazesu, — potem śpiewać począł:
Wzłetiw oreł na dubrowi
Po
pid soncem witer hnaty
Pryjszła dumka kozakowi
Staru piśniu zaśpiwaty...
Skończył zwrotkę i wtórował sobie.
Emir skinął ku niemu głową.
— Śpiewaj, śpiewaj !
Więc trącił znowu w teorban i śpiewał:
Czorne moro stoit tycho
Nema czajki z kozakom;
Powałyło jakby łycho
Naszi zamky nad Dniprom...
Suszyw dowhu witer kosti
Teper uże ne łeżat';
Bo i do nas bilsze hosti
Z Porekopa ne biżat..
Na mohyli woron kracze,
Ne płacz diwcze mołode;
Nechaj sobi, nechaj skacze,
Czornyj szlach na zahode...
Zdawało się, że w Emirze pieśń ta rozbudza jakieś drzemiące nowe uczucia i myśli, że dźwięczy w słowach przyjaciela jakaś wymówka do niego skierowana.
Podniósł głowę, wzrok kędyś przed siebie utopił, w niedostrzeżoną przepaść niby i słuchał, a pieśń Padury rozlegała się coraz dźwięczniej i energiczniej.
Ćwite róża pry chatyni.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>