Złotobrody emir





Sam raczej wolałbym po kolei dzieci moje pomordować a ostatnie pchnięcie w własną pierś skierować, niż do was rękę zgody wyciągnąć !
Podniósł oczy i utopił w twarzy ojca.
— Biedny ojcze! Czy pomyślałeś kiedy o tem, że wyciągając rękę do Moskwy, tą samą ręką wszczepiłeś truciznę zdrady w krew twego potomstwa.
Tylko silniejsi duchem oprzeć się jej zdołają, słabsi przesiąkną nią nieświadomie, jak gąbka i smrodliwym zapachem zdrady szerzyć będą zarazę i trąd na ciele własnego
narodu, który go będzie toczyć i obrzydzać w oczach uczciwych łudzi! Nie! Z wami zgody nie będzie! Do was nie pójdę!
W szeregu potomków mego nazwiska pośród zdrajców nie będzie !
Ja nie chcę gromadzić skarby poto, ażeby później, jaki zniewieściały potomek marnotrawił je na hańbę rodu, błogosławiąc rękę, która gniecie nanaród.
Zmarnotrawię je — ale na potrzeby ojczyzny !
Niech lepiej powiedzą, żem był rozrzutny dla dobra publicznego, ale nie powiedzą, żem podły i zhardziały niewolnik, używający skarbów, zdobytych krzywdą współbraci!
Zamilkł — i znowu panowała tylko głucha cisza wieczorna, szumem wiatru, kołyszącego lipy przerywana, a ze ścian bibljoteki spoglądały ze złocistych nam twarze oddawna już w
proch zamienione.
Emirowi dawno już błysnęła myśl, przed którą opędzić się nie mógł, myśl poprawienia błędu, popełnionego przez ojca.
Chwila teraźniejsza nadawała się do tego, jak nigdy może żadna więcej.
Zmęczony walką ze. sobą, Emir znowu przechadzać się począł.
Wreszcie do dzwonka się zbliżył i za tasiemkę pociągnął. Wszedł Sokół.
— Czy pan Tomasz jest?
Padura mieszkał od pewnego czasu w pałacu.
— Jest, panie grafie.
— Poproś go.
Nieco już uspokojony, Emir powitał go życzliwie.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>