Złotobrody emir





Zbogacona darowizną ziem, niegdyś pułkowych kozackich, obdarowana ''duszami" niegdyś wolnych kozaków, zwiększyła poczet urzędników moskiewskich i grała w taką dudkę, w jaką
kazano. Pogodzona z terazniejszością, o przyszłości nie marzyła. Nic nie było za nimi.
Nowi ludzie, bez rodziny, bez przeszłości, bez tradycji, zajęci tylko pilnowaniem dochodów, zatopieni w próżniaczem życiu, nie znajdowali w swojej duszy te] wielkiej miłości
narodu własnego, która o przyszłości myśleć każe.
Z ich szeregów rekrutowali się ci adepci i zwolennicy systemu narodowego, których używano do szczucia na Polaków.
Nie spostrzegali się nawet, w jakiej roli występowali.
Z początku dla przypochlebienia się zwierzchnikom, a później na własną rękę, o ile to było korzystne, głosili w pismie, kto umiał, i w słowie przekonanie, że Polacy byli
najsroższymi nieprzyjaciołmi Rusi, że nie szanowali ani jej religji, ani wolności. Nie rozumieli, że wyzyskiwanie poswarek między krewnymi jest zawsze polityką cudzą.
Taką politykę poczęła prowadzić Rosja względem Polaków i Rusi.
Ona potrzebowała oddzielić Polskę od Rusi — nienawiścią, oddzielić dla tego, ażeby ją łatwiej ubezwładnić i pochłonąć.
Jest to polityka pająka względem, muchy, silnego względem słabego, ale mogącego się jeszcze bronić.
Dylemat był bardzo zrozumiały: Polacy nie szanowali waszej religji, bo byli innej wiary, my uszanujemy, bo tą samą drogą, co i wy, do nieba podążamy.
Zalecano więc wspólną drogę , do nieba, a duszom na ziemi.
Zmoskwiciała szlachta nie mogła tego zrozumieć, że staje się narzędziem w sprawie ostatecznego pognębienia własnego narodu śpiewała na nutę obcą i wydała cały szereg takich
ludzi,
jak Kostomarów, którzy, jak szpaki wyuczoną z trudem przez ich ojców piosenkę, śpiewali niby własną.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>