Złotobrody emir





Podniecony fantastycznym nastrojem rozkołysanych marzeń i myśli, drgnął mimowoli, z błyszczącem spojrzeniem dziewczyny spotkawszy się. Czuł, że trzeba coś powiedzieć.
— Wszystko u ciebie w porządku?... — zaczął.
— Musi być w porządku — odcięła Hanusia. Rozmowa się urwała. Pan graf nie wiedział, jak z chłopką mówić!
— A Maksym długo jeszcze myśli chorować? — zapytał.
— Któż ich wie... _niezduża... taj hodi. _Moja rzecz wyręczyć.
— Dobrze... dobrze...
Za plecami grafa niecierpliwił się, lokaj. Pokaszliwał, coś mruczał — dawał znać o sobie.
— Pan graf zabałakał się ze sroką, a konia szkoda...
trzebaby go przejechać trochę, bo zgrzany, że aż kurzy się z niego.
— Zaraz jedziemy... lulkę, tylko zapalę...
Sięgnął pod burkę, długo ręką po kieszeniach szukał — nareszcie lulkę na krótkim cybuchu znalazł, tytoniem sam napełnił i do dziewczyny się zwrócił.
— Daj-że mi ognia, gołąbko.
Hanusia z konia zeskoczyła, do ogniska poszła, węgiel z niego wyjęła i na dłoni go położywszy, do grafa niosła, kołysząc nim zgrabnie, że ledwie skóry się dotykał...
— Bierzcie, bo piecze — rzekła, podając.
Graf schylił się niziutko i jednocześnie prawie, kiedy Hanusia prawą ręką z lewej dłoni węgiel rozżarzony brała, aby go do fajki grafa położyć, na dłoń jej coś
błyszczącego, jak ogień, upadło.
Był to dukat.
Zanim zdumiona Hanusia do siebie przyszła, Emir nawrócił konia i w ciemnym stepie znikli wszyscy.
Dziewczyna patrzyła na dukat, leżący na jej dłoni i myślała, co z nim począć. Wiedziała, że to pieniądz, ale o wartości jego pojęcia nie miała.
Zresztą nie chodziło jej ani o pieniądz, ani o jego wartość, ale o tego, który monetę na dłoń upuścił. Jego oczy błyszczały jak ten dukat i patrzyły na nią tak dziwnie...
tak dziwnie, że pozostała jej niby jakaś słodycz po tych spojrzeniach.
— Co robić z dukatem ?


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>