Reklama:





Zapraszamy:





Złotobrody emir





Praca, pochłaniając go zupełnie, dawała ukojenie i zapomnienie przebytych osobistych cierpień.
Nekras spędzał zimowe leże w swoim bataljonie na wsi, o kilka mil od Kijowa.
Mieszkanie jego stało się ogniskiem nowego życia: kupiła się tam młodzież wojskowa, do sprzysiężenia należąca i o przyszłości myślała.
Wszyscy żyli w oczekiwaniu czegoś wielkiego, w nadziei, że nareszcie godzina wyzwolenia uderzy.
Godzina ta już wydzwoniła..
Pierwszych dni grudnia przyszła wiadomość z Warszawy o wybuchu powstania — i nic więcej, prócz wiadomości!
Żadnego rozkazu do uczynienia dywersji, żadnego polecenia do rozpoczęcia akcji.
Emir na własną rękę począł przygotowania robić.
Chodziło przedewszystkiem o to, ażeby podnieść tych, których jarzmo moskiewskie jeszcze silniej szyję gniotło, niż Polskę.
Z powiadomieniem Nekrasa wstrzymali się nieco.
Nie było to rzeczą nagłą, chociażby z tego względu, że wiadomość o rozpoczęciu ruchu w Warszawie dojść do niego musiała drogą oficjalną. Były rzeczy ważniejsze do robienia.
Należało rozpocząć wykonanie planu.
Padura pojechał do Kalnika do Ołeksy!
Stary domyślał się, że powód przybycia ważny być musiał.
Padura ledwie wszedł do chaty, rzucił się na szyję staremu kobzarzowi.
— _Bat'ku! _już... już... — wołał uradowany.
Oczy mu łzami radości błyszczały, twarz
promieniała szczęściem.
Ołeksa odgadnął znaczenie tego wykrzykniku.
W milczącej powadze do kąta, gdzie obrazy stały, zwrócił się, przeżegnał się po trzykroć, uchylając głowę przed ukrzyżowanym Zbawicielem i za każdem przeżegnaniem się, za
każdym pokłonem przemawiał:
— Boże ! bądź miłościwym na nas... Boże ! bądź miłościwym na nas... Boże ! bądź miłościwym na nas ..
Potem do Padury się zwrócił.
— Opowiadaj-że synu, jak to było.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>