Reklama:





Zapraszamy:





Złotobrody emir





musi wegetować z tatkiem i mamą.
Usta mu się zamknęły. Siedział długo boleśnie zamyślony.
— Zaczynam zgadywać plan... — zaczął Padura.
— Wywieźli ją umyślnie, aby uniknąć mezaljansu ze runą, a oddadzą jakiemuś hrabiątku państwa rzymskiego, obdarzonemu podłym tytułem i podłą duszą...
Emir czuł słuszność tego wylewu goryczy. Nieprzerywał więc mu ani słówkiem.
— Szczęściem — ciągnął dalej Padura — mam jeszcze inną kochankę, potężniejszą i piękniejszą od tej biednej męczennicy...
ona mnie będzie wierną do końca życia, a ja jej...
Emir odgadł imię tej kochanki.
Jesień nadeszła; przechodziła im obu w posępnem rozmyślaniu o przyszłości, która niezadługo nastąpić miała i krzepiła ich nadzieję.
Emir rozwinął nadzwyczaj energiczną działalność : objeżdżał najdalsze okolice, popularyzował myśl o potrzebie wspólnej obrony Polski i Rusi i we wszystkich kątach Polski i
Ukrainy jednał dla niej życzliwych.
Nie mówił o planie już istniejącym — kilku zaledwie wtajemniczył, ale działał ciągle w myśl tego planu, słabych duchem zachęcał, ubogim pomagał do uregulowania własnych
interesów, ażeby się mogli poświęcić bez przeszkody interesom ojczyzny.
Imię jego stawało się coraz popularniejszem, głośniejszem, coraz z większą powagą o nim mówiono.
Dziwaczność jego i fantastyczność przybrały charakter inny i służyły już tylko przykryciem celów narodowych. Stało się ono synonimem miłości ojczyzny i poświęcenia.
W Sawraniu siedząc, kompletował stadninę, rynsztunki, ćwiczył w stepie konie i łudzi, za pośrednictwem sprytnych ajentów kupował broń w Odesie, w Austrji i przemycał różnymi
sposoby. Sprowadzał ją ze wszech stron małemi partjami, tak, że nie skupiał na tym fakcie uwagi ani rządu, ani osób prywatnych.
Zbliżało się już ku końcowi jesieni, Padura, oddany także całą duszą Emirowi i sprawie ukochanej, pracował bez wytchnienia.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>