Złotobrody emir





Tylko _pośmitiuchy, _którym Moskale ziarno sypią, nie chcą tego zrozumieć i jak psy żydowskie liżą rękę, która braci ich bije !
Długo tak gwarzyli z ludźmi i ze sobą o tem, że dosyć już nasiedzieli się z założonemi rękoma, trzeba coś robić.
Kiedy raz odpoczywali przed chatą i o starych dziejach rozmawiali, Ołeksa się odezwał.
— Poczynajcie wy sobie tutaj, jak wam rozum i sumienie każe, a nam w drogę pora...
Dziad głową smutnie pokiwał.
— Idźcie, idźcie! budźcie ludzi ze snu ! Dobrze mnie z wami, ale Ukraina was woła — trzeba matki słuchać...
Stanęło na tem, że ich do Połtawy własnymi końmi odprawi.
— Szanujcie nogi... dużo macie do chodzenia.
Starzec sposępniał.
— Zdało mi się — rzekł — żem na starość rodzinę odszukał — a tu, patrz — i po rodzinie ! Siedź znowu sam, grzybie.
— Bóg da obaczymy się niezadługo.
— Co Bóg da, to da, a tymczasem kiedy jedziecie ? Muszę wiedzieć, ażeby was przecie nie wyprawić bez chleba kawałka.
Ołeksa i Padura spojrzeli się po sobie.
— Może pojutrze.
— Dobrze.
— Niech i tak będzie... nie zatrzymuję.
Ale w takim razie nazajutrz zamówimy _mołebeń, _aby Bóg dał koniec szczęśliwy.
Zamówił _mołebeń.
_Wyspowiadał się, zakomunikował się i proskurę do domu przyniósł.
Rozdzielił ją na dwie połowy; jednę dał Padurze, drugą Ołeksie.
— Niech wam na szczęście i na zdrowie posłuży.
Cały ten dzień był jakiś uroczysty, poważny, smutny. Raniutko, jeszcze do wschodu słońca, wszyscy powstawali.
Zjedli śniadanie, mało co mówiąc, aż turkot dał się słyszeć przed chatą.
— To już po was — rzekł dziad smutnie. Łzy mu błysnęły w oczach.
Stary do alkierza poszedł.
Wrócił po chwilce, trzymając w ręku jakiś papier pożółkły.
— Chciałem to wziąć do grobu ze sobą...— zwrócił się do Oleksy, — ale tobie oddam... zważ...
to pamiątka po Mazepie...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>