Reklama:





Zapraszamy:





Złotobrody emir






— Dobrze, żeś przyszedł, kochanie — rzekł ojciec Łukasz — zabaw tu gościa mego, trochę, a ja pójdę jeszcze do tych, co przed plebanią bez czapek stoją.
Nie czekając odpowiedzi, z pokoju wyszedł. Do Padury zbliżył się ojciec Kalasanty.
— Pan pierwszy raz w naszych stronach?
— Pierwszy...
— I jakże? Podobają się?
— Za krótko jestem, ażebym w tym względzie mógł coś powiedzieć.
— Teraz u nas dość hucznie i wesoło — ciągnął ojciec Kalasanty.
Widać było jednak, że się niecierpliwił, ku drzwiom spoglądał i rozmowę z grzeczności tylko prowadził. Padura zachowywał się także nieśmiało.
— Długo pan zabawi?
— Nie wiem jeszcze...
Ojciec Kalasanty ręce potarł i ku drzwiom znowu niespokojnie spojrzał.
— Ale... organiścina spaźnia się...
— rzekł niby sam do siebie — czas by już wódeczkę wypić i do obiadku, co Bóg dał, zasiąść... Padura milczał.
— My do regularnego życia tak nawykli jak konie do godzin, w których obrok dostają...
Wtem skrzypnęły drzwi i na progu ukazał się Mikołaj.
Stanął w środku drzwi i lekko je przymknąwszy milczał; chcąc jednak zwrócić na siebie uwagę, począł chrząkać.
Ojciec Kalasanty odwrócił się.
— A... to ty? Czego chcesz?
Mikołaj z tyłu w szyję poskrobał się.
— Względem szpaczka... proszę dobrodzieja...
— Cóż tam znowu?
— To tedacz, proszę dobrodzieja...
— No, no...
— zakrzyczał ojciec Kalasanty — u ciebie zaraz tedacz — dla czego?
— Proszę ojca dobrodzieja, namacaliśmy pipaki...
— Jakto — namacaliśmy, z kim?
Mikołaj znowu w kark poskrobał się.
— Z Moszkiem...
— Co?
— Ta-że dobrodziej go znają... z arendarzem popowieckim
— No? I cóż?
— Oglądaliśmy go akuratnie i pokazało się, że są pipaki...
ot takie maleńkie, jak groszyny — dla łatwiejszego zrozumienia Mikołaj na palcu skazicielu pokazał wielkość — teraz to jeszcze nic, ale kto wie, czy się nie powiększą...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>