Złotobrody emir





Nasz lud w Moskalach służy, albo haruje na pańszczyźnie, starszyna sprzedała się carom, z mowy naszej ''chachłackiej" śmieją się i poniewierają. Któż to nam wszystko odebrał ?
Oni! Kto do nas tego śmiecia moskiewskiego napędził, jak szarańczy, jak parchów, które nas gryzą ? Oni! Więc z nimi mamy żyć w zgodzie?
— _Alek to syła! syła!
_— powtarzał Łysienko, wahający się.
— Silnymi my ich robimy. Odstąpmy od nich — i po sile!
Po chwili poważnego milczenia, Ołeksa znowu głos zabrał:
— Wybierać łatwo...
— rzekł .— Albo niech oni nas porzną, jak żydzi gęsie na szabas, albo my ich.
— Nie tak to łatwo...
— Ty i ja sami nie zrobimy tego, ale wszyscy.., oho-ho-ho!
Jakbyśmy się do nich zabrali, takby uciekali, żeby aż sztany pogubili! Aby ochota, aby ręce, a głowa, co prowadzi, znajdzie się.
— Jak głowa się znajdzie, to i ręce będą!
— rzekł Łysienko głosem zdecydowanym i stanowczym.
— Uważajcież _diad'ku! _Nie dosyć samemu widzieć, trzeba i innym oczy otworzyć...
Posiedziawszy dłużej w gościnie u Łysienka, Padura i Ołeksa przekonali się, że u wszystkich na dnie duszy iskra niezadowolenia spoczywa.
Jedni ją skrywają świadomie, inni — nieświadomie. Jedni gotowi byli walczyć za obiecanki, drudzy — w obronie tego, co już posiadali.
W czasie pobytu u Łysieniu poznali także owego Hulanickiego, do którego również wybierali się w gościnę.
Był to już starzec, dziewięćdziesiątki dobiegający, siwiuteńki, jak gołąb, z długą siwą brodą, ale pełen jeszcze ruchu i życia.
Uważnie przysłuchiwał się dysputom Ołeksy z Łysienką, ale udziału wielkiego w nich nie brał, trzymał się ostrożnie na uboczu.
Kiedy podróżni stanowczą chęć wypowiedzieli opuścić gościnny dom kozaka, Hulanicki zaprosił ich do siebie.
— Naśpiewaliście się dosyć tutaj, teraz do mnie chodźcie!
Ołeksa i Padura spojrzeli na siebie, niby radząc się.
— Cóż? — Pójdziemy?


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>