Złotobrody emir





Padurę dreszcz jakiś przeszedł.
Wszystkich trzech spojrzenia skierowały się na portret z jakąś groźną powagą.
— Zdałby się nam taki...
— odezwał się śród milczenia Ołeksa.
— Oby tylko lepiej zakończył — wtrącił Padura.
— Ten — zaczął znowu Ołeksa — i dla Lachów i dla nas chciał dobrze zrobić.
— I przepadł — dorzucił Łysienko.
— Bitwę przegrał, ale sława została!
Znowu zrobiło się cicho.
Jakiś urok tajemny otaczał to imię, przed którem wszyscy schylali głowę w pokorze.
— A skąd dostaliście ten portret? — pytał Ołeksa.
— Kupiłem ..
Przerwał, jakby go jakieś wspomnienie dławiło.
— Od niego mam wszystkie moje bogactwo, ale i on przy mnie został...
Ołeksa i Padura nie rozumieli znaczenia tych słów.
— Znaliście go ?
— Znałem...
— To był wielki człowiek! — zawołał Padura.
— Więc też drogo za niego zapłacili! — rzekł Łysienko.
Jakieś dziwne brzmienie głosu uderzyło Padurę i Ołeksę.
Tkwiła w tem tajemnica. Nieznajomym nie wypadało dopytywać się natrętnie.
— Ciekawy jestem, czy też on żyje jeszcze ?
— spytał Łysieńko.
— Mówią, że żyje — odrzekł Padura. Twarz Łysienka rozjaśniła się.
— Żyje? Gdzie?
— Daleko... gdzieś na końcu świata...
— Ty młody i ciekawy, jak myślisz, możnaby się do niego dopytać?
— Pewnie, że można..
Uwaga ta zastanowiła Łysienka.
— Chciałbym go przed śmiercią jeszcze widzieć...
musi być już bardzo stary...— mówił, niby sam do siebie. Wspomnienie jakieś widocznie unosiło go.
Wyszedł do alkierza i po chwili wrócił, szmatę jakąś brudną w ręku trzymając.
— To jego krew... — rzekł cicho. Rozwinął szmatę.
Była to chustka od nosa, z wielkiemi plamami poczerniałej krwi.
Nastąpiło milczenie uroczyste.
Obaj — Padura i Ołeksa patrzyli na tę chustkę, jak na relikwię ; Łysienko trzymał ją blady i wargi drgały mu lekko. Chciał coś mówić.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>