Reklama:





Zapraszamy:





Złotobrody emir






Domyślał się, że kilkurazowe spotkanie się jego wpadło w oczy staremu, więc pragnie usunąć przed nim dziewczynę.
— A ty nie chcesz jechać?
— Nie! — odrzekła stanowczo.
— Jak mam ginąć, to niech na tym stepie zginę...
Cisza się zrobiła.
Hanusi oczy błądziły, jak dwie gwiazdy, potem łzy popłynęły, ale ciche, bez wstrząśnień żadnych, niby mimowolne.
Emir odgadnął łatwo niedopowiedziane myśli i uczucia dziewczyny, nachylił się do niej, w pół objął i do siebie przygarnął z pewnem współczuciem i miłością.
Hanusia nie broniła się.
Konie stały nieruchomie, tylko obwąchiwały się i parskały, a w ciszy nocnej dwa ciała — pana, potomka hetmanów i niewiadomo czyjej dziewczyny, pochyliły się ku sobie w niemym
uścisku miłosnym. Nie przemówili do siebie długo ani słówka, ale dobrze im snać było w tem pochyleniu, a serca ich uderzały w takt zgodny.
— Puśćcie...
— odezwał się cichy głos dziewczyny.
Odezwał się i skonał w ciszy nocnej.
Dwa ciała pochylały się ku sobie, jak dawniej — tylko cień jakiś dziwaczny padał od nich i na ziemi się ścielił.
— Puśćcie... — odezwała się znowu prośba.
Po chwili dwie postacie zarysowały się równo i wyraźnie na koniach.
— Biedne dziecko .. żal mi ciebie... — wyszeptał Emir.
Dziewczyna spojrzała na niego błyszczącemi oczyma.
— Żal tylko? — spytała.
Nie czekała na odpowiedź. Tręzlę na bok skręciła ruchem gwałtownym, nogą uderzyła w bok konia, pomknęła jak strzała W step — i znikła.
Emir pozostał sam.
Coś go ciągnęło do tej dzikiej, jak step, duszy, w której wszystkie uczucia były prawdziwe, wielkie, szczere, niepohamowane.
Podbiła go niepodległością i swobodą i gdyby się nie hamował, w step popędziłby za nią, pochwycił, jak wąż, ciało jej okręcił i tylko z nią razem znalazłby chwilę
zapomnienia i odpoczynku.
Wstyd mu było tych miłostek...


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>