Złotobrody emir





Spostrzegł wyraźnie, że na trawie położył się jakiś cień olbrzymi, który poruszał się wolno.
Skierował ku niemu konia.
Cień sunął się powoli, a obok niego wyraźnie narysowała się postać jeźdźca bez czapki.
Zbliżali się ku sobie, jakby się zmierzyć mieli.
Emir pistolet z olstry wydobył i w pierś jeźdźca skierował.
— Stój ! Strzelę ! Kto tu ?
— Ja... — odezwał się głos cichy.
Emir. pistolet wetknął.
— Niech pan strzela.
.. może i lepiej będzie...
W głosie tym czuć było ból i rezygnację.
Owym jeźdźcem była Hanusia. Graf poznał ją po głosie.
Żałość go jakaś dziwna dla tej dziewczyny opanowała.
Zbliżył się ku niej i porównał się z koniem,
Czuł, że mu serce mocniej bije.
— Cóż ty robisz tutaj ? — zapytał.
— Po chleb przyjeżdżam...
Emir nie mógł przyczyny odgadnąć.
— Jakto — po chleb ? A Maksym ci nie daje ?
— Nie chcę iść do _dida _— odrzekła stanowczo z pewną zaciętością i dumą.
Domyślał się, że coś zaszło.
— A tutaj któż ci chleb daje ?
— Kto da, to wezmę...
a nie dadzą, to się obejdę, a do _dida _wracać nie chcę...
— Dla czego ?
— Wolę tu siedzieć...
Spojrzała mu w oczy. Spojrzenia ich spotkały się.
Emir dopiero teraz dostrzegł, że Hanusia była chuda, blada, wynędzniała, jakby ją nietylko głód morzył, ale gorsza od głodu — zgryzota.
— Może ci źle u _dida?
_— zapytał z pewnem współczuciem.
— Dobrze było .. ale teraz źle.
— Krzywdzą cię ?
— Nie.
— Dla czego źle?
— Chcą wywieźć...
— odrzekła ledwie dosłyszalnym głosem.
Dźwięk tego głosu trącił w nim jakąś strunę pokrewną.
— Dokąd ?
— Albo ja wiem... daleko stąd... do ciotki...
Począł odgadywać przyczynę.
— Czy mówili, dla czego?
— Mówili i nie mówili... Mówili, że trzeba ciotkę odwidzić, ale w duszy co innego było.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>