Reklama:





Zapraszamy:





Złotobrody emir





Do wtóru echom wilczym słychać było szczekania zwołujących się lisów, lub cichy i złowieszczy szelest skrzydeł sępów, na daleki żer lecących.
Emir siedział nieruchomy, zamyślony, nieświadomie dostrojony do otoczenia.
Wtem dźwięk ludzki od stepu ucho jego uderzył.
Podniósł głowę i w ciszę się wsłuchał.
Tak, to był głos ludzki. Słuchał jeszcze... śpiew...
Wzrok jego w świetlaną przestrzeń wytężył się — ale tam nikogo nie dojrzał.
Jakieś cienie tylko kołysały się na ziemi.
Śpiew tymczasem stawał się wyraźniejszym.
Emir bystrym słuchem łowił wyrazy...
dźwięki...
wreszcie złożył się przed nim cały frazes muzyczny i wyraźnie słyszana piosenka:
Oj misiaczu, misiaczeńku
Ne świty nikomu,
Tylko momu myłeńkomu
Jak ide do domu!
Świty jemu w deń i w noczy
I rozhaniaj mary;
A jak pryjde mij myłeńkij
To zajdy za chmary...
Oj misiaczu, misiaczeńku!
Zajdy za komora,
Nechaj-że ja z_ _moim myłym
Troszky pohoworu...
Emir porwał się na równe nogi, jakby go siła niewidzialna wysadziła do góry.
— Ona ! — zawołał.
Głos jego był zgnębiony, głuchy, jakby się a głębiny niezwykłej wydobył.
Śpiew ustał.
Graf w ręce klasnął, kazał podać konia natychmiast i wskoczył na siodło i jakby go siła jakaś potężna gnała, w kierunku słyszanego głosu poleciał.
Nie zdziwiło to nikogo, nikt też się nie domyślał, jaka siła w step grafa popędziła.
Słuchającemu piosenki Emirowi, zdało się, że ktoś jęczy, ktoś płacze; te jęki nie słyszane, te żale nie wypowiedziane uderzały w serce jego siłą magnetyczną, której
oprzeć się nie zdołał.
Poleciał w step i zniknął,
Krótką chwilę słychać było tętnienie kopyt końskich. Ustało potem — i znowu wszystko do dawnej ciszy wróciło.
Namioty wyglądały niby spiące w promieniach światła i wszystko spało w około.
Emir w step otwarty wjechawszy, nagle konia wstrzymał.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>