Złotobrody emir






Graf chciał zamieszkać śród stepu i lasu. Chciał i zamieszkał. Wślad za rozbiciem namiotów przyprowadzono ulubione wierzchowce Emira, ulubione, jego charty i ogary.
Zdawało sit;, że rezydencję swoją tu przenieść zamierza.
Rozlokowano kuchnię, służbę, zaroiło się w stepie, powstała niby nowa osada, w którą pełne fantazji życie tchnął Emir.
O powrocie ani myślał.
Pod Jego okiem ujeżdżano konie, sortowano, sprowadzano dojeżdżaczy i stadników, skąd tylko można było dostać.
Emir wymyślił dla nich osobny uniform, przypominający dawny kozacki, w konnej jeździe pod dozorem osobiście ćwiczył, nadał im szyk wojskowy, wyznaczył starszych, coś w rodzaju
podoficerów, i w różne strony z chartami trójkami lub plutonami wysełał.
Niekiedy zgromadzał ich w większe oddziały, sam szykował po wojskowemu, niby dla porządku i w step z nimi ruszał.
Nikt poważnej uwagi w okolicy na to nie zwracał.
Przeciwnie, wszyscy powtarzali w jeden głos :
— Fan graf się bawi...
Składano wszystko na karb dziwactwa i oryginalności.
Emir, zdawało się, nie troszczył się o nic.
Prowadził życie pełne poezji i niczem nieokiełzanej swobody. Tylko nie było komu w duszę zajrzeć, myśli odgadnąć, a on głębin swoich nie odkrywał przed nikim.
Po całodziennej musztrze, którą wszyscy traktowali jak rozrywkę, przywykając do niej bezwiednie, Emir nad wieczorem wracał do swego namiotu.
Przed namiotem czekał na niego wielki dywan perski, rozścielony na ziemi, w samym środku stołek niziutki z przyborem do kawy, na uboczu mniejszy nieco, na którym leżał tytoń w
puszcze porcelanowej, a o brzegi opierały się długie tureckie cybuchy.
Emir zasiadał przy swym stoliku wprost na dywanie, nogi podgiąwszy pod siebie, a Sokoł nalewał mu kawę i fajkę nałożoną podawał. Zrobiwszy swoje, usuwał się na bok.
Emir siedział samotny pod gołem niebem, paląc fajkę, pijąc kawę i milcząc. Wtedy na okół cisza być musiała.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>