Złotobrody emir






Zdawało się, że o wszystkiem zapomniał, a żył jedną myślą tylko. Taka już była natura jego.
Zachowanie się grafa najwięcej ze wszystkich intrygowało Witorta.
Ten o niczem nie wiedział, do żadnych narad nie należał, w żadne plany wtajemniczony nie był. Paliła go żądza ciekawości.
Domyślał się czegoś, ale nie daleko widział i domyślał się nie wiele.
Dosiadał konia i rankiem, kiedy Emir spał jeszcze, jeździł na Maksymów futor, obejrzeć konie, kupione przez Halickiego, chciał być pierwszym, aby zdać sprawę z tego, co zaszło.
Znał grafa. Wiedział, co kiedy powiedzieć. Bacznego jego oka nie uszło to, że spojrzenie Emira dłużej, niż zwykle, zatrzymało się na twarzy Hanusi.
Więc biegał na futor, aby się czegoś dowiedzieć i nic nie dowiedział się. Z Hanusią obaczyć się nie mógł, bo uciekała jak szakal, dziad milczał lub półsłówkami odpowiadał.
Wszystko to jeszcze bardziej go podniecało, jeszcze więcej zachęcało do złapania nitki przewodniej, któraby go do początku doprowadziła i napółtajemnicze położenie
teraźniejsze wyjaśniła.
Dowiedział się wreszcie, że Hanusia znikła.
Tymczasem graf zamknięty w swojej bibljotece siedział i zdawało się, zapomniał o Witorcie, Hanusi, stadninie.
Pewnego wieczora przywołać go kazał.
Witort wszedł z teorbanikiem, pewny, że mu graf dla rozerwania myśli coś śpiewać każe.
Emirowi tymczasem ani w głowie był spiew.
Rozmawiał z nim o tem, owem, o Padurze...
Wreszcie zagadnął znienacka:
— Jeździłeś na futor Maksymów. — Jeździłem.
— Kupił już co Halicki ?
— Już ze stopięćdziesiąt koni jest...
Wiadomość ta ucieszyła Emira.
— O, to pięknie... Ładne konie? Widziałeś ?
— Pan graf sam najlepiej oceni.
— Oby były tylko dobrze zbudowane wytrwałe... do polowania.
— O, zdaje się, iż wytrwałe!
— Cóż tam więcej słychać ? Dawno nikogo nie widziałem.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>