Reklama:





Zapraszamy:





Złotobrody emir





Trzeba było jeszcze przekroczyć wysoki próg. Przednie koła uderzywszy oń, zatrzymały się. Trzeba było pewnej forsy, ażeby szaraban przesadzić!
Semen wstał, wyprostował się i huknął energicznie na konie. Nagle rozległ się jakiś łomot i chrzęst zmieszany z krzykiem żydówek i bachorów : a weg! weg!
Wszyscy usuwać się poczęli, ażeby zrobić miejsce wjeżdżającym koniom i bryczce. Usuwano z drogi dymiące samowary, wiadra z wodą, bachorów...
Wtem powóz zatrzymał się w podsieniu, jak raz naprzeciwko drzwi, prowadzących do stancji, przeznaczonej dla gości i poczęło się wyładowywanie prowiantów i pokrowca, w czem
meszurys z całą uprzejmością dopomagał.
Po wjechaniu do podsienia pokazało się, że zajazd, przepełniony końmi i bryczkami amatorów, przyjeżdżających już w piątek na niedzielny jarmark.
Rozpoczęło się przesuwanie bryczek, ściskanie koni, ażeby trochę miejsca zrobić — i zrobiono nareszcie z wielkim trudem.
Ledwie się drzwi za gośćmi zamknęły, rozpoczęły się odwidziny stałych mieszkańców Bałty.
Kto tylko jakimbądź handlem się trudnił nie ominął stancji, do której się schronił przyjezdny.
Co chwila otwierały się drzwi i do pokoju wsuwała się inna postać.
— Mam panie sukna, korty, derki na konie, dywany francuskie, kołdry angielskie...
— Nie trzeba...
— Może co potrzeba... przyniosę...
— Nic nie trzeba.
Drzwi znowu skrzypnęły i inna figura na progu stanęła.
— Gacie, koszule, szkarpetki.... szelki, krawatki, chustki do nosa..., weba, perkale, płótna. .
— Nie trzeba...
— Niech pan co kupi...
Jeszcze klamki od drzwi pan kupiec nie puścił, a już z podsienia dobijał się inny natrętnie.
— Kto tam ? — niecierpliwił się komisarz.
— To ja, proszę jaśnie... jaśnie...
— Jaki to naród niedelikatny... — protestował ktoś niby zgorszony.
Szturmowanie powtarzało się jednak z całą natarczywością.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>