Reklama:





Zapraszamy:





Złotobrody emir





Pan komisarz nic sobie z tego nie robił, żył jak basza i gładząc jasnowłosych chłopaków po głowie, w brudnych koszulkach i z brudnymi buziakami, bawiących się przed gankiem,
mawiał z dumą:
— Wszystkich na atamanów wykieruję! Jak mamę kocham!
Mieszkanie jego obszerna sień dzieliła na dwie wielkie połowy.
Na prawo były kuchnia i spiżarnia, na lewo zaś w rodzaju bawialnego i jadalnego pokoju, który graniczył z sąsiednim — gościnnym. Wprost drzwi od ganku był trzeci pokój.
Pierwsze dwa, o których wspomnieliśmy, posiadały podłogę z desek sosnowych, trzeci mniejszy, podłogi nie miał.
Mocno ubita ziemia, żółtą gliną wysmarowana, za podłogę służyła.
Pokoik ten, przepełniony był zapachem dziegciu i smoły — i nic dziwnego.
Na lewo od drzwi, na wielkiej drewnianej, wysokiej kobyle, leżało kilka siodeł, na drewnianych kołkach w ścianę wbitych wisiały półszorki, szory, lejce rzemienne, starannie
złożone i związane w ósemkę, szle jedna przy drugiej nawieszone, niby perły, uzdeczki, pasy rzemienne, używane jako postronki, nahajki, harapniki różnej formy, batogi ściążne i
zwykłe — jednem słowem wszystko to zdradzało człowieka, który się w koniach i w życiu bałagulsko-kozackiem kochał.
Z prawej strony, przy ścianie przeciwległej tej, na której mieściło się muzeum koniarskie, stał tapczan, na cztery zwykłe osoby — było to łoże, na którem do odpoczynku
układała się olbrzymia postać pana komisarza.
Nie miało ono ani materaca, ani siennika, nawet poduszki Miejsce poduszki zajmowała szeroka deska pod kątem przymocowana do węzgłowia, miejsce siennika — gołe deski.
Cały tapczan zakryty był wielkim kilimkiem w desenie wschodnie. Kilka zwykłych, ciesielskiej roboty stołków i takiż stół uzupełniały umeblowanie sypialnego pokoju pana komisarza.
Oprócz drzwi wchodowych posiadał on jeszcze drzwi boczne, komunikujące z pokojem gościnnym i jadalnym.
Pan Halicki jeżeli nie był w polu, na gumnie lub na jarmarku, odpoczywał najchętniej w domu.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 Nastepna>>